Gadżety

Gadżety z bajek i filmów – jak wpływają na wybory dzieci i rynek zabawek?

Z pewnością wielu z nas pamięta ten moment, kiedy jako dzieci oglądaliśmy ukochaną bajkę czy film, a potem z wypiekami na twarzy marzyliśmy, by mieć zabawkę związaną z naszym ulubionym bohaterem. Dziś – choć zmieniły się technologie i formy przekazu – mechanizm ten pozostał niemal taki sam. Dzieci, bombardowane wizerunkami postaci z ekranów, naturalnie przenoszą swoją uwagę i emocje na przedmioty z nimi związane. Jako dorośli – rodzice, nauczyciele, opiekunowie – powinniśmy się zastanowić: jak ogromny wpływ mają gadżety z bajek i filmów na wybory naszych dzieci i jak kształtują współczesny rynek zabawek?

Siła ekranowych bohaterów – od emocji do konsumpcji

Nie możemy ignorować faktu, że dzieci bardzo mocno identyfikują się z bohaterami filmów animowanych i bajek. Gdy oglądają przygody Elsy, Spider-Mana, Buzza Astrala czy bohaterów z „Psi Patrolu”, emocjonalnie wchodzą w ich świat – przeżywają razem z nimi trudności, kibicują im, cieszą się ich sukcesami. To zupełnie naturalne, bo dzieci uczą się przez naśladownictwo, a fikcyjni bohaterowie stają się dla nich punktami odniesienia.

Z tego właśnie powodu pragnienie posiadania zabawki, stroju czy gadżetu związanego z ulubioną postacią nie jest jedynie „zachcianką”. To część dziecięcej potrzeby identyfikacji i przynależności. Gdy nasze dziecko chce plecak z wizerunkiem Anny z „Krainy lodu” albo figurkę Batmana, chce mieć fizyczny kontakt z tym, co wzbudza w nim emocje. A emocje są przecież paliwem dla rozwoju.

Rynek, który reaguje błyskawicznie

Producenci zabawek nie pozostają obojętni wobec tej dynamiki. Wręcz przeciwnie – przemysł zabawkarski od lat opiera dużą część swojej strategii na licencjach i powiązaniach z popularnymi markami filmowymi. Kiedy na ekrany trafia nowa animacja Disneya, DreamWorks czy Pixar, rynek zalewają dziesiątki gadżetów – od pluszaków, przez figurki, po interaktywne zabawki i zestawy tematyczne.

Widzimy to niemal natychmiast – premiery kinowe są sprzężone z kampaniami reklamowymi, które obejmują telewizję, YouTube, sklepy wielkopowierzchniowe, a nawet edukacyjne aplikacje. Zabawki powiązane z aktualnymi produkcjami trafiają na sklepowe półki jeszcze zanim dzieci wyjdą z kina.

Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim to, że dziecięce wybory bardzo często nie są wynikiem swobodnej eksploracji, ale odpowiedzią na skoordynowaną strategię marketingową. Z jednej strony to naturalna konsekwencja funkcjonowania rynku, z drugiej – powód, byśmy jako dorośli przyglądali się temu z większą uważnością.

Plusy i pułapki – co warto wiedzieć?

Warto przyznać, że gadżety filmowe mogą mieć wiele pozytywnych aspektów. Dzieci dzięki nim:

  • rozwijają wyobraźnię, tworząc nowe przygody znanych bohaterów,

  • uczą się odgrywania ról i tworzenia narracji,

  • nawiązują relacje z rówieśnikami, dzieląc się wspólnymi zainteresowaniami.

Z drugiej jednak strony, bardzo łatwo wpaść w pułapkę konsumpcjonizmu. Dziecko, które kocha jeden film, a za chwilę następny, może zacząć postrzegać zabawki jako chwilowy „must-have”, bez głębszego zaangażowania emocjonalnego. Z czasem pojawia się presja: „wszyscy w przedszkolu mają figurkę z ‘Minionków’, ja też muszę”. To z kolei może prowadzić do frustracji, porównań i niezdrowej potrzeby posiadania.

Jak wspierać dziecięce wybory – z głową i sercem

Nie chodzi o to, by odcinać dzieci od zabawek licencyjnych czy krytykować ich zachwyt nad bohaterami z ekranu. Kluczem jest umiar i świadome towarzyszenie w tych wyborach. My – jako dorośli – mamy ogromny wpływ na to, w jaki sposób nasze dzieci przeżywają relacje ze światem popkultury.

Warto:

  • rozmawiać z dziećmi o ich ulubionych bohaterach – dlaczego ich lubią, co im się podoba, czego się od nich uczą,

  • wybierać zabawki, które poza samym wizerunkiem postaci mają wartość edukacyjną lub wspierają rozwój (np. zestawy konstrukcyjne, gry fabularne),

  • uczyć dzieci odróżniania potrzeby zabawy od potrzeby posiadania (czasem wystarczy wspólna zabawa tematyczna bez nowej zabawki).

Podsumowanie – między marketingiem a magią dzieciństwa

Zabawki inspirowane bajkami i filmami będą towarzyszyć dzieciom tak długo, jak długo będzie istniał przemysł rozrywkowy. I dobrze – bo mogą one inspirować, rozwijać, łączyć i uczyć. Kluczem jest, byśmy potrafili znaleźć równowagę między dziecięcą fascynacją światem ekranowych bohaterów a odpowiedzialnym podejściem do ich potrzeb emocjonalnych i rozwojowych.

Zadajmy więc sobie pytanie: czy kupujemy dziecku zabawkę dlatego, że naprawdę ją pokochało, czy dlatego, że reklama kazała mu ją pokochać? I jeśli potrafimy na nie odpowiedzieć z sercem – jesteśmy na dobrej drodze.